|
Sylwia Olszewska i Agata Radomska
Poza tym to takie staroświeckie... i to wcale nieprawda! Obie artystki twierdząc, że są zafascynowane pojęciem duszy uwięzionej w ciele, stawiają się w dziwnej sytuacji. Bo czy można mówić o fascynacji, kiedy wydaje się, że wszystko już zostało w tej kwestii powiedziane, a właściwie nadal nic nie wiadomo? A one przecież nie chcą być niczym filozofki dyskutujące na tematy trudne i wzniosłe. Dusza wydaje się pojęciem pustym, a zarazem grafomańskim, dlatego nie warto kierować się w stronę jego reinterpretacji. Olszewska i Radomska świetnie ukazują natomiast rozgubienie ciała, jego rozgwieżdżenie i rozdarcie pomiędzy harmonią a dekompozycją, pięknem a brzydotą, między agresją a łagodnością, bólem i ekstazą. Zmaganie się z zagadnieniem ciała jest tu zatem najistotniejsze. Wystawa My rozgwiazdy, o tytule zaczerpniętym z wiersza Białoszewskiego, zanurza nas w świecie niepewnych postaci ukazanych w mocnych grafikach i pod postacią płynnej porcelany. Przypominają one rysunki Egona Schiele, ale już bez dramatycznego tragizmu, który wydaje się być obecnie zbrodnią przeciwko spokojowi naszej zrelatywizowanej mentalności. Aż cisną się na usta słowa T. S. Eliota: “Budzimy się samotni/W chwili kiedy ciało/Przenika czułość/I wargi co chcą pocałunków/Do strzaskanego modlą się kamienia” (Próżni Ludzie).
________________________________________________
_______________________________________________
http://www.olszewskaportfolio.pl
|
|





























